Niemcy nigdy nie były krajem utożsamianym
z winem. Piwo jest bardziej typowym atrybutem w naszym stereotypowym wyobrażeniu sąsiada zza zachodniej granicy. Dlatego nie ma się co dziwić, że o
bawarskim winie raczej nikt nie słyszał. Ale i ta część Niemiec kryje u siebie
warte skosztowania wina. Północno-zachodnią część tego regionu stanowi Frankonia,
gdzie winnice nie są rzadkim obrazem. Spośród tych licznych posiadłości warto
wspomnieć o Würzburger Stein, jednej z najstarszych niemieckich winnic, datującej
swe początki na VII wiek n.e. Jest to dość charakterystyczne miejsce, które
daje wiele argumentów, by nie zapominać o jego historii. Jak chociażby to, że
przy owej winnicy powstał Bürgerspital zum Heiligen Geist, który w skrócie
można opisać jako niemiecki Hospices de Beaune. Ale to dość długa historia,
którą opowiem innym razem. Innym powodem jest umiłowanie wina z tej
posiadłości, przez Johanna Wolfganga von Goethego. Skoro tak wielkie dzieła jak
Faust, czy Cierpienie Młodego Wertera powstały przy kieliszku Steinwein to z pewnością warto spróbować
tego wina. O czym Goethe niejednokrotnie raczył napisać.
![]() |
Butelki Steinweina z rocznika 1540 |
Jednak najważniejszym
argumentem za tym, by nie zapomnieć o Würzburger Stein jest rok 1540, a w zasadzie rocznik. Rok 1540 zapisał się jako niezwykle gorący. Klęska suszy dotkliwie
dała się we znaki mieszkańcom Niemiec. Ponoć było tak sucho, że Ren można było
bez problemu przekroczyć piechotą. Na winorośli nie odbiło się to tak bardzo,
jak na innych roślinach. Winogron było mniej, jednak wciąż nadawały się na wino,
a nawet były lepsze niż zazwyczaj. Co ciekawe, w niektórych przekazach można
znaleźć wzmianki o niezwykle ciepłej jesieni, w wyniku której krzaki tak długo pozostawały
w wegetacji, że dało się dwa razy zebrać winogrona. Wino z tego rocznika było z
pewnością udane. Świadczy o tym to, że zostały nim wypełnione specjalne beczki,
którymi celebrowano najlepsze roczniki. Jedna z beczek weszła we własność
biskupa Würzburga. O dziwo nie zostało wypite przy pierwszej lepszej okazji.
Beczka ostała się w piwnicach biskupich przez blisko 200 lat, w międzyczasie
było regularnie dopełnianie podobnym winem by nie uległo utlenieniu. Pod koniec
XVII wieku zostało zabutelkowane. Część butelek trafiła do piwnic króla Ludwika
I Wittelsbacha, gdzie uchroniły się przed spragnionymi gardłami
arystokracji niemieckiej. Tam przetrwały do XX wieku, kiedy to, po
wykupieniu przez angielskiego handlarza, trafiły do Londynu.
![]() |
Hugh Johnson |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz