poniedziałek, 27 maja 2013

Butelka z Legendą, cz.3



W czasach zamierzchłych, w odległym kraju, rozciągającym się u ujścia rzeki Dunaj, panował chan Krum. Był potężnym władcą i rządził bezwzględnie. Wśród kronikarzy zasłużył sobie na przydomek „Okrutny”. Poprzez liczne podboje ze swego kraju, zwanego Bułgarią, uczynił mocarstwo. Lecz lud nie lubił tego władcy. Prowadzone przez niego wojny doszczętnie zniszczyły kraj, wszystkie pola i winnice zostały zrujnowane, a król zakazał ich ponownej uprawy. Pewnego dnia na stolicę państwa spadło nieszczęście. Jeden z lwów królewskich uciekł z klatki, siejąc postrach wśród mieszkańców. Żaden z wojów nie odważył stanąć się naprzeciw ludożerczej bestii i uwolnić miasta od jej terroru. Wnet pojawił się młodzieniec imieniem Mavrud, który stanął oko w oko z lwem i bez cienia strachu go pokonał. Chan wezwał matkę chłopca i spytał, w jaki sposób jej syn znalazł w sobie tak wielką odwagę. Kobieta odrzekła, że wbrew królewskim zakazom zasadziła w swym ogrodzie winorośl, a z jej owoców zrobiła wino. Młodzieniec po jego wypiciu znalazł w sobie siłę i odwagę, by stanąć naprzeciw lwa. Krum zrozumiał, jak ważny jest to napój i nakazał ponownie obsadzić wzgórza winoroślą. Legenda dalej głosi, że na cześć dzielnego młodzieńca owa winorośl została nazwana Mavrud. 

Opowieść ta, jak to zazwyczaj, jest zbyt piękna, by była prawdziwa. Ale nie jest ona tak istotna, jak sama odmiana, która do dziś jest dumą bułgarskiego winiarstwa. Chociaż w naszym kraju niezbyt łatwo trafić na wino bułgarskie zrobione w 100% z odmiany Mavrud, jest jeden wyjątek. Pewnie każdy z nas spotkał wino Meƶƶek, dość niepozorne, stojące gdzieś pomiędzy El Sol i Carlo Rossi. A jednak warte uwagi. W przeciwieństwie do innych bułgarskich „klasyków”, takich jak Kadarka czy Sophia, to wino ma się czym pochwalić. Meƶƶek Mavrud z Katarzyna Estate jest naprawdę przyzwoitym winem, pełnym aromatu i smaku. Czasem można odnieść wrażenie, że nawet zbyt przytłacza swym bukietem, ale to byłoby już niepotrzebne narzekanie. Ten bułgarski Mavrud jest pełen owocowych zapachów, choć beczkowe aromaty też przenikają. W smaku bogate, pełne, z długim finiszem.
Może ten pochlebny opis jest wynikiem euforii wywołanej tym, że w niemalże każdym sklepie, oprócz Kadarki, można kupić tak wspaniałą Bułgarię. A może to wino naprawdę jest tak dobre, jak na swoją ligę? Piłem zarówno rocznik 2010 i 2011, nie było zbyt wielkich różnic, co jednak nie zaskakuje – to przecież nie Premier cru, choć mam wrażenie, że 2010 był nieco lepszy.
A kto mi nie wierzy, niech posłucha autorytetów:

2 komentarze:

  1. Ten Mavrud jest moim zdaniem najlepszym winem z serii Mezzek. Powiem więcej...Miałem okzję degustować je wśród innych win z rocznika 2010 Katrzyna Estate i według mnie(oraz współbiesiadników)biło zdecydowanie nawet wina z wyższej półki np. Cabernet&Cabernet z serii Twins. Pokusiłbym się nawet ,że było bardziej przyjazne dla podniebienia niż "?"(czyli Question Mark) ,które uderzało alkoholem i ciężkością.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się, że nie próbowałem innych win od Katarzyny, ale swoją drogą nie byłem jakoś specjalnie zachęcony do tego. Ciężko znaleźć pochlebne recenzje tych win, co najwyżej pojedyncze przypadki, chociaż nie widziałem, żeby któreś wino wzbudzało tyle entuzjazmu co Mezzek Mavrud.
    Pozdrawiam
    ŁF

    OdpowiedzUsuń