Dziś
nieco wykraczam poza granice historii wina, ale mam nadzieję, że wybaczycie mi
tę małą wycieczkę i zechcecie poświęcić parę minut na kolejną gawędę. Otóż
rzecz miała miejsce w wieku XIX i o dziwo nie miała żadnego związku z filokserą.
Między innymi dlatego, że miała miejsce w Ameryce. Pierwsza połowa tego
stulecia była niezwykle ekspansywnym okresem dla Stanów Zjednoczonych. Ucichły
echa niedawnej wojny o niepodległość i ‘rodowici Amerykanie’ mogli w końcu
wziąć się za budowę swej nowej ojczyzny. W ciągu zaledwie półwiecza udało im
się zająć cały obszar ich współczesnego państwa. W międzyczasie zdołali wybić
znaczną część prawdziwych rdzennych Amerykanów, nazywanych Indianami, na skutek
jednej z najbardziej znanych historycznych pomyłek. Ale nie o tym mam pisać. Wróćmy
do rozkwitu nowego państwa. Wszystko rozwijało się w szaleńczym tempie, a
przede wszystkim handel. Wielu Europejczyków czuło okazję na dobry interes,
więc pośpieszyło handlować z Amerykanami. Wszystkim czym się dało. Winem
również. Jak to często bywa w takich sytuacjach, wielu osób trafiało tam z
przypadku. Jednym z przypadkowych handlarzy winem była Jacob Snider, Amerykanin
z Filadelfii o holenderskich korzeniach. Swą przygodę w tej dziedzinie
zawdzięczał swemu przyjacielowi. Był nim John Vaughan, brytyjski filantrop, który
odnalazł szczęście i fortunę w Ameryce. Również parał się handlem winem, a swój winiarski biznes zapisał w testamencie właśnie Sniderowi.
![]() |
List do Lejtnanta Johna McLaughina |
W taki
sposób Holender z Filadelfii stał się handlarzem winem. Był jednym z dostawców
armii USA. Zachował się nawet list, w którym zwraca się do lejtnanta McLaughlin’a,
aby ten zapłacił mu za dostawę wina dla armii. Nota bene armia tego oficera wyruszyła na drugą wojnę z Seminolami,
Indianami zamieszkującymi Florydę. Ale handlowanie winem nie było dla Snidera
życiowym osiągnięciem, zapewne było dochodowe(chociaż nie znalazłem informacji czy
udało mu się w końcu uzyskać zapłatę od McLaughlina), jednak nie sprawiało mu
takiej przyjemności jak jego hobby, którym była inżynieria. Jacob Snider został
zapamiętany jako wynalazca. On jako pierwszy opatentował karabin odtylcowy,
używany przez brytyjską armię. Aby nie być posądzonym o kłamstwo dodam, że nie
był to pierwszy w ogóle karabin odtylcowy, autorem pierwszego takiego wynalazku
jest Johann Nikolaus von Dreyse. Snider wziął udział w konkursie organizowanym
przez brytyjską armię na przebudowę ich obecnego standardowego karabinu
Enfield. Udało mu się opracować modyfikację, która kosztowała mniej niż 1 funt
i nie pogarszała celności obecnego modelu. Dzięki temu Snider wygrał
konkurs, a jego karabin został przyjęty do uzbrojenia w 1866 roku.
![]() |
Karabin Enfield-Snider |
Dla niezorientowanych dodam, że to był ogromny krok naprzód w kwestii uzbrojenia
XIX wiecznych armii. Pierwszym wyraźnym plusem było znaczne zwiększenie
szybkostrzelności (z 4 strzałów na minutę do 12), a drugim poprawienie
celności. Dla całkowitych laików dodam, że podstawowa różnica była taka, że
karabin Snidera miał zamontowaną komorę nabojową znajdującą się nad spustem, i
od tej pory nie trzeba było już stawiać karabinu na ziemi by go ponownie
załadować. W taki sposób handlarz winem zrewolucjonizował oblicze przyszłych
wojen. Oczywiście nie można go za to winić, ale to poniekąd dzięki jego
wynalazkowi kolejne konflikty, a w szczególności dwie wojny światowe, były tak krwawe,
i pochłonęły tak wiele ofiar. Smutnym
zakończeniem tej historii jest fakt, że Snider po raz kolejny nie mógł się
doczekać zapłaty od wojska. W 1866 roku zmarł w ubóstwie na angielskiej ziemi,
nie doczekawszy zapłaty za swój genialny wynalazek. A jego syn jeszcze wiele lat
walczył z rządem brytyjskim o wypłatę należnych mu pieniędzy.